Dlaczego uczysz jogi?

Zastanawiałaś się z jakich powodów zostałaś nauczycielem jogi? 

Ostatnio mam takie przemyślenia po co uczymy ludzi jogi? Czy celem jest wepchnąć ucznia do trudnej asany? Czy wyznacznikiem dobrego nauczyciela jest jak wysoki poziom zaawansowania reprezentują jego uczniowie?

Mam takie wrażenie, że zbyt wielką wagę przywiązuje się do efektu “wow” w swojej praktyce jak i w praktyce naszych podopiecznych. Niestety jakim kosztem? Zauważ jak dużo kontuzji jest w środowisku joginów. Zbyt często historia lubi się powtarzać. Najpierw piękne zdjęcia w wymagających asanch w mediach społecznościowych, nie mija rok lub dwa i u tej samej osoby czytam przemyślenia czy było warto tak przeciążać organizm. Szkoda, że dopiero wtedy kiedy przydarza się kontuzja czy problemy zdrowotne. Dlaczego? Przecież joga powinna leczyć. Niestety joga jest zbyt często traktowana jako dyscyplina sportowa. Chyba właśnie po to zostajemy nauczycielami jogi, żeby tłumaczyć swoim uczniom różnicę między jogą a sportem. A skoro sami tego nie rozumiemy to jakim cudem nasi podopieczni będą to rozumieć. Już na kursach nauczycielskich zauważam, że ocenianie poziomu nauczycieli jest związane tylko z jego osobistą praktyką. Czy potrafi wykonać najtrudniejsze pozycje i efektowne tranzycje pomiędzy asanami. Przyznanie się  przed grupą, że którejś pozycji się nie potrafi budzi uśmieszki i kontrowersje. A dla mnie ważniejsze jest pytanie czy tego nauczyciela uczniowie miewają często kontuzje? Czy on sam często je ma?

To jaki nauczyciel jest dobry?

Mądry nauczyciel jogi to ten, który praktykuje sam z szacunkiem do swojego ciała. Zna swoje ograniczenia w budowie ciała. Rozumie, że to co jemu służy niekoniecznie będzie służyło innym. Najpierw trzeba umieć zadbać o siebie, żeby być dobrym przykładem dla swoich uczniów. Praktykujemy po to, żeby zachować zdrowie, czuć się pełni energii i sił. A nie po to, żeby wykonywać akrobacje. Bo joga to nie cyrk, to nie zawody, kto dłużej, głębiej i ładniej. Joga ma uzdrawiać a nie kontuzjować. Dlatego ja osobiście oceniam, szanuje i wybieram dla siebie nauczycieli, którzy nie szczycą się doskonałą praktyką, tylko ilu ludziom pomogli.

Skup się na pomaganiu

Ucząc jogi powinnaś się zastanowić jaki problem rozwiązujesz swoich podopiecznych. Czy praktyka dostosowana jest do ich anatomicznej budowy? Czy bierzesz pod uwagę ich problemy zdrowotne? Czy zwracasz uwagę na ich stan psychiczny. Cały czas trzeba się uczyć. Zadawać pytania i szukać odpowiedzi. Obserwować i być uważnym.

Większość ludzi trafia do szkół jogi z dwóch powodów:

  1. Mają problemy z aparatem ruchu
  2. Pragną się odstresować i nauczyć relaksować

Może jakiś 5% przychodzi do nas z innych pobudek żeby nauczyć się Kapotasany i Dwi Pada Sirsanany i tu nawet pewności nie mam czy aż tyle. A jeżeli ktoś twierdzi, że do szkół jogi przychodzą tylko młodzi i zdrowi, to mogę tylko powiedzieć, że nie utrzyma się z pracy w tym zawodzie. To z jakich powodów idziesz na kurs nauczycielski i co chcesz z niego wynieść jest istotne. Kurs nauczycielski to czas kiedy kursanci powinni nauczyć się wielu sposobów pomagania ludziom. Tworzenie spersonalizowanych sekwencji uwzględniających różne problemy w obrębie aparatu ruchu. Technik relaksacyjnych i oddechowych. Dydaktycznych umiejętności  o sposobach komunikacji. Profesjonalnego podejścia do klienta jak się nim zaopiekować, jak go motywować do postępu i jak go nauczyć odpuszczać. Tego powinnaś nauczyć się na kursie nauczycielskim a poprawienie swojej praktyki powinno być na ostatnim miejscu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *